Finansowanie (pre)kampanii wyborczej

Od 10 maja komitety wyborcze nie mogą zbierać i wydawać pieniędzy. Problem z rozliczeniem prekampanii będą mieć Rafał Trzaskowski i kandydaci niepartyjni.

10 maja, w dniu, w którym nie odbyły się zaplanowane wybory prezydenckie, oficjalnie zakończyła się kampania wyborcza. Oznacza to, że komitety zgłaszające kandydatów musiały zawiesić zbieranie i wydawanie pieniędzy na agitację wyborczą. Będą ją mogły wznowić w momencie ogłoszenia przez marszałek Sejmu nowej daty wyborów lub wprowadzenia w życie ustawy wznawiającej działalność komitetów i przeniesienia ich funduszy na kolejną kampanię.

Finansowanie kampanii wyborczej może odbywać się wyłącznie z funduszu komitetu wyborczego. Wpłaty na konto komitetu mogą pochodzić wyłącznie z wpłat obywateli, z funduszu wyborczego partii politycznej oraz kredytów zaciągniętych na cele kampanijne.

LINK do finansów partii na stronie MPW

Kodeks wyborczy określa, że dopiero od momentu wyznaczenia daty wyborów rozpoczyna się kampania wyborcza, kandydaci mogą zbierać podpisy na listach poparcia i rozpocząć agitację.

15 maja Koalicja Obywatelska ogłosiła, że miejsce Małgorzaty Kidawy-Błońskiej w walce o urząd prezydenta Polski zajmie Rafał Trzaskowski. Nowy kandydat KO, który oficjalnie nie widnieje jeszcze na liście PKW może mieć problem z działalnością prekampanijną, bo nie może jeszcze utworzyć komitetu, a tym samym dysponować pieniędzmi na kampanię. 

Partyjny fundusz przekazany na kampanię Kidawy-Błońskiej będzie musiał być rozliczony, a ewentualne niewykorzystane środki przekazane na organizacje pożytku publicznego. Partia będzie miała możliwość sfinansować start nowego kandydata, ale fundusze na ten cel – przyznana partii subwencja oraz wpłaty obywateli – zgodnie z obowiązującym prawem będą składać się na nowy fundusz wyborczy. Koalicja Obywatelska ma prawo go uruchomić, kiedy znana będzie data wyborów.

Oprócz Trzaskowskiego mamy jeszcze nieoficjalnie 9 kandydatów. Pięcioro z nich startowało z poparciem partii politycznych. Im większa partia, tym więcej pieniędzy może przekazać na komitet swojego kandydata. Dlatego w najlepszym położeniu są Andrzej Duda i Władysław Kosiniak-Kamysz.

W niepewnej sytuacji są natomiast kandydaci niezależni, w tym Szymon Hołownia, mający dobre wyniki w sondażach wyborczych przed 10 maja. Największą część jego funduszy stanowiły wpłaty wyborców. Obecnie nie może ich wykorzystywać ani zbierać kolejnych.

Aby postąpić zgodnie z prawem, kandydaci powinni powstrzymać się od prowadzenia kampanii. Nie ma bowiem przepisów, na mocy których mogliby rozliczać działalność kampanijną, a obywatele nie mają prawa do wspierania swoich kandydatów indywidualnymi wpłatami na rzecz kampanii, bo takowa oficjalnie – nie istnieje.